Thinking about a Live Art Installation – ideas (myśląc o instalacji Live Art)

The subjects of social interactions, behaviourisms, and the concept of looking glass self in social psychology have been drilling holes in my brain for many years now. Observing others (and myself) is a personal hobby of mine.

I decided to finally do something about it, and amplify the constructs in some sort of an art installation. Since I have this opportunity, this will be my idea for my universities “Creative Music Media” project in my 2nd year of Ba Creative Sound and Music.

I hereby attach my initial explication on the subject, as a kind of a draft of the idea. The original is in Polish and I am not planning on making a translation – this is only a draft, which I sent out to some of my friends working in art-related fields, to debug the concept and clear it up a bit. I will publish an English follow up soon. Click on read more, to see the draft. Thanks to Barney Dixon for all the hours of Skype-chatting about these ideas.

Problem

W końcu znalazłem chwilkę by zanurzyć się i przelać moje myśli dotyczące

projektu – instalacji na tekst.

 

Przez te dni kropla mego umysłu płodnie rzeźbiła ów pomysł.

Może więcej danych na wejściu ułatwi zrozumienie istoty problemu.

 

Chciałem by po raz pierwszy, to co stworzę naświetliło pewien problem,

a może i stawiało pytania o ludzką naturę.

Przechodzę więc do rzeczy.

 

Mój pomysł jest już dosyć wyklarnowany, ale pozostaje kwestia realizacji

– w tym celu muszę oczytać się w temacie, by nie popełnić jakiejś gafy,

chcę wiedzieć kto poruszał już podobne tematy i w jaki sposób je zrealizował.

 

W instalacji zamierzam obnażyć ustalone społecznie i kulturowo zależności,

funkcje nieświadomie realizowane: między ludźmi; między człowiekiem,

a grupą ludzi oraz między człowiekiem, a obiektami. Głównie jednak

chcę się zainteresować tą pierwszą relacją – semiotyką interakcji i relacji

międzyludzkiej, komunikacji werbalnej i niewerbalnej, gestami kulturowymi, itp.

 

Chcę to zrobić poprzez naginanie i łamanie konwencji psychologicznych

związanych z bezpośrednią komunikacją, akcją i spodziewaną reakcją

na dane bodźce kulturowe. Pomysł ma naświetlić, swego rodzaju “gębę”

Gombrowiczowską, “formę” relacji społecznej, norm społecznych nas otaczających,

nasze (społeczne) oczekiwania względem innych, oczekiwania względem

definicji tego co postrzegamy jako normalne, a co jako nienormalne.

 

W pewnym sensie chciałbym poprzez instalację zadać pytanie gdzie jest granica,

między człowiekiem normalnym, a człowiekiem chorym, między prawidłową

odpowiedzią w dialogu, a tą “społecznie niezgodną”.

 

Główne moje pytanie wobec tego problemu dotyczy tego jak zdemaskować

oraz obnażyć formę-kod, konwencję psychologiczną?

Przychodzi mi do głowy pokazanie tych reguł, ale “prześwietlonych”,

w sposób nachalny; przyjrzeć się tak prostym konwencjom jak uścisk ręki,

czy np. korzystanie z widelca, lub nawet tak skomplikowanym jak

semiologicznie rozczłonkowane na ‘znaczonego’ i ‘znaczącego’ słowa “Bóg”;

czy też wręcz mechaniczne pokazanie niektórych dziwności, nieoptymalności

i nielogiczności w tych konwencjach.

 

Ważna wydaje mi się też celowość mojego tematu – nie chcę łamać

formy by się jej pozbyć, czy z nią zerwać, tylko by pokazać ją

z punktu widzenia obserwatora, analizatora. Pokazać czym skutkuje

zerwanie z tą narzuconą przez naszą kulturę “brytwanką” interakcji personalnej.

 

Kolejne istotne pytania wynikające z owej analizy nasuwają mi się automatycznie:

Czy istnieje coś takiego jak choroba psychiczna? Czy nasze poczucie

siebie kreuję chorobę (implikując chemiczne zmiany w mózgu), czy odwrotnie,

to poprzedzające zmiany chemiczne kreują nas i naszą chorobę,

czyniąc nas chorymi…

Pierwsza opcja sugeruje, że zmiany środowiska wpłynęły na psychikę,

druga, że zmiany środowiska wpłynęły na fizjologię.

 

Ostatecznie, można też spojrzeć na to w odniesieniu do “zasady przełomowej sztuki”,

która w dużej mierze właśnie jest “przełomowa” dzięki zerwaniu z formą

aktualnie akceptowaną społecznie (w danym miejscu i czasie).

Jest nieoczekiwana, przerywa krąg normalności i wykracza poza niego.

Ma zdolność do stymulowania naszych umysłów do momentu w którym przeskakuje

w nich trybik i rozumiemy więcej, znajdujemy nowy sposób postrzegania.

W przeciwnym wypadku sztuka ta nas przeraża lub jest dla nas obojętna.

Próby przełamania granicy kończą się dezaprobatą, nazwaniem “szalonym”,

czy “chorym”, a w niektórych przypadkach nawet przemocą.

 

Realizacja

Mam już pewne pomysły dotyczące kwestii samej realizacji projektu,

kilka z nich wypisuję poniżej:

 

Chcę operować głównie małymi, minimalistycznymi formami wewnątrz instalacji

– instalacja ma docelowo wpływać w podobny sposób na wszystkie bodźce,

tj. myślałem tu o kilku elementach, np. binarnym zestawianiu kontrastowych

elementów w różnych bodźcach z przesunięciem w czasie ich startu.

Prosty przykład to obraz (ruchomy lub stały) pozytywnie odbieranego elementu

konwencji psychologicznej zestawiony z dźwiękiem negatywnego jej elementu.

 

Obiektami instalacji są również osoby – aktorzy, a na czas ich przebywania

również osoby “zwiedzające” teren instalacji. Kilku aktorów ma zadane

bardzo specyficzne zadania, które mają za zadanie łamać niepisany

kod zachowania społecznego. Służą kreacja pewnego rodzaju (anty-)relacji,

między aktorem, a osobą przebywającą “w instalacji”.

Instalacja będzie zamkniętym pomieszczeniem.

 

Skonfundowanie widza, może odbyć się poprzez niezgodności

semiotycznego znaczonego i znaczącego – np. podanie przez aktora

strzykawki zamiast długopisu, w celu podpisania się. Aktor podaje

“długopis”, bo wierzy, że takie jest prawdziwe znaczenie ‘znaczącego’.

 

Kamery rejestrujące obraz przed wejściem do instalacji rejestrują interakcje

między osobami. Fragmenty tego obrazu są zapętlone i eksponowane

w sposób nachalny i drażniący. Może tutaj też w odpowiednim momencie

bombardowałbym widza dostawionymi do obrazu pytaniami (jako dźwięk):

“dlaczego to robisz?”, “czy jesteś normalny?”

(nie chcę być jednak zbyt dosłowny)

 

W instalacji znajdują się obiekty codziennego użytku (lub ich reprezentacje,

symbole) wyeksponowane wg jakiegoś klucza, którego jeszcze nie wymyśliłem.

Są tam też fotografie, grafiki, oraz odtwarzane filmy stereotypowych zachowań

ludzkich (np. narzekania) – całość zmontowana w sposób pozbawiony

narracji i metanarracji społecznej, monotonia, być może w stylu glitch-art,

ale także w sposób minimalistyczny.

 

Generalny mash-up słów i symboli – w dźwięku i obrazie. Brak ciągłości

w formie ekspresji ludzkiej (np. spokój, spokój, BOOM, spokój).

Możliwa pewna interaktywność z samą instalacją, na zasadzie dostarczonych

przez widza danych wejściowych (mikrofony, kamera, przyciski).

 

To na razie bardzo luźne pomysły na samą realizację – pewnie nie zrealizuję

wszystkich z nich, a może przekształcę je w zupełnie coś innego. Lepsze

z pewnością przyjdą mi do głowy w dalszych etapach produkcji tego czegoś.

No i może Wy będziecie mi wstanie coś tu podpowiedzieć.

Nie traktujcie ich jako coś bardzo ustalonego, ważniejsza jest sama koncepcja,

i znalezienie w nich jakichś nieprawidłowości.