Tłumaczenie “Little Priest” z musicalu Sweeney Todd

Przetłumaczyłem, bo tekst sylabicznie pasujący był mi potrzebny do spektaklu “Stół” w Studiu Teatru Muzyki i Tańca. W pracy bardzo pomógł mi mój znajomy Witek – wielkie dzięki dla niego.

Teksty udostępniam na licencji Creative Commons 3.0 NC-ND (Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych). Czyli, że:

Wolno:

Na następujących warunkach :

  • Uznanie autorstwa. Utwór należy oznaczyć w sposób określony przez Twórcę lub Licencjodawcę

  • Użycie niekomercyjne. Nie wolno używać tego utworu do celów komercyjnych.
  • Bez utworów zależnych. Nie wolno zmieniać, przekształcać ani tworzyć nowych dzieł na podstawie tego utworu.

Jeżeli chodzi o oznaczenie: trzeba zalinkować do tego bloga, oraz teksty podpisać moim imieniem i nazwiskiem. Jeśli ktoś chciałby coś zmienić w tekście lub wykorzystać go komercyjnie proszę o maila.

A teraz do rzeczy. Muszę zaznaczyć, że tekst nie jest wiernym tłumaczeniem oryginału, tylko autorskim tłumaczeniem. Niestety melodia tak wymusza, bo jest to wersja do śpiewania (choć i tak uważam, że jest dużo wierniejsza niż tłumaczenie filmu które znalazłem w Internecie). W nawiasie podałem wersje alternatywne danych fragmentów.

“Może by tak ksiądz?” – by Bazyli Brzóska oraz Witold Trusz

Mrs. Lovett:Jaka szkoda, że…
Sweeney Todd:“Szkoda?”
Mrs. Lovett:…by zmarnował się
Nasz, zimny już gość
Taki pulchny
Był
Jest
Cóż by zrobić z nim…
Biznes ruszyć by
Spłacić długi, więc
Pomyśl, że to dar
Losu dar…
Czy rozumiesz mnie…?
Marnotrastwem jest…
Bo wiesz,
Przy tej cenie mięs –
Jak je zdobyć?
Trudno zdobyć
Cóż tu zrobić?
Sweeney Todd:“Ah!”
Mrs. Lovett:Juz rozumiesz!
Dajmy na to: Pani Mooney i jej knajpa
Jej interes kwitnie, a pod ręką tylko koty ma.
Taka kicia starczy może na ciasteczek pięć czy sześć
I ten smaczek trudniej pewnie było znieść
[razem]
Sweeney Todd:Pani Lovett,
Cóż za spostrzeżenie,
Jak uroczo pragmatycznie i jak zwykle bardzo trafne
Pani Lovett,
Jak bez Pani mogłem żyć tak długo nie wiem sam!
Jak udane to!
Zakamuflowane to!
Wybor-
-ny gust!
Mrs. Lovett:Zmarnowałoby się…
Pomyśl o tym!
Wielu innych gentlemenów przyjdzie by ogolić się
Czyż nie?
Pomyśl
O nich
Mniam!
Sweeney Todd:Bo czymże za oknem hałas ten?
Mrs. Lovett:Tak, Panie Todd?
Czym, Panie Todd?
Co to za dźwięk?
Sweeney Todd:Dokoła słychać chrupanie i chrzęst
Mrs. Lovett:Tak, Panie Todd!
Tak, Panie Todd!
Tak właśnie jest!
Sweeney Todd:To ludzie wzajem zżerają się
[razem]:Czy mamy, w kwestii tej wyjątkiem być?
Sweeney Todd:Czasy są ciężkie, Pani Lovett,

i wymagają desperackich czynów…

Mrs. Lovett:No i proszę – ciepluśkie, prosto z pieca.
Sweeney Todd:Cóż to jest?!
Mrs. Lovett:To ksiądz.
Może by tak ksiądz?
Sweeney Todd:Czy on smaczny jest?
Mrs. Lovett:O, nawet zbyt dobry jest!
I cielesnych grzechów nie popełnia też,
Więc świeżtuki zwierz
Sweeney Todd:Tłusty z niego gad!
Mrs. Lovett:Tylko tam gdzie zad
Sweeney Todd:Gdyby tak poeta,
Czy inny, nam wpadł?
Mrs. Lovett:Nie, bo widzisz, problem z poetą
Jest taki, że nie wiesz co jadł…
Zdrowszy ksiądz!
[część instrumentalna]
Mrs. Lovett:Prawnik mógłby być.
Sweeney Todd:Kasę na nim zbić!
Mrs. Lovett:Ale zamów po nim innego,
Zbyt dużo tamtego może zmdlić!
Sweeney Todd:Może chude coś?
Mrs. Lovett:Zatem, jeśliś jest partiotą
Marynarz zasmakuje Ci.
W końcu czysty jest,
Choć po smaku pewnie wyczujesz gdzie był!
Sweeney Todd:Czyżby szlachcic
Tam się smażył?
Mrs. Lovett:Skądże znowu,
Patrz uważniej
To kupiec przecież
Sweeney Todd:Ale grubszy,
Jakby pastor
Mrs. Lovett:To napewno sprzedawca – ma płaszcz!
Sweeney Todd:Z historii wniosek wypływa ten–
Mrs. Lovett:Przysłużymy się,
Zaoszczędzi się grobów krewnym
Sweeney Todd:–Że Ci na dole, szychom (górze) służą wciąż
Mrs. Lovett:Każdy goli się,
Więc będziemy mieć wiele smaków…
Sweeney Todd:Jak dobrze wiedzieć jest, choć raz, że
[razem]:Ci z góry będą służyć tym na dnie!
[część instrumentalna]
Sweeney Todd:Któż to jest? (“Co to za laluś?”)
Mrs. Lovett:Ah, ten?
Takie ciacho, że…
Możnaby go troszkę poświęcić
Prawdziwym książulkiem na wierzch.
Mało tego, bo…
Mamy polityka tłustego
Dłoń śliska od niego
A, fe!
Sweeney Todd:Na bułkę go daj.
No bo nigdy nie wiesz, czy sprzeda się sam!
Mrs. Lovett:Zakonnika
Podpieczemy
Sweeney Todd:Nie, bo wtedy się robi
Sam tłuszcz, dużo skrobii
Mrs. Lovett:(A) aktor?
Drobny, fakt to
Sweeney Todd:Ale zawsze przypala się nam (wychodzi nie tak)
Zaglądnę tu znów, gdy sędzia pojawi się w menu.
[część instrumentalna]
Sweeney Todd:Dla świata wyrozumiałość miej.
Mrs. Lovett:Tak, tak, mój drogi, wiem!
Sweeney Todd:I nie będziemy wybrzydzać, oj nie
Mrs. Lovett:Każdy nam przyda się
Sweeney Todd:Kto w czym gustuje – niech to je.
Każdemu podamy–
[razem]:Wszystkim podamy,
Wszystkich podamy!
I już!